Lany Poniedziałek czyli Śmigus – dyngus

Lany Poniedziałek czyli Śmigus – dyngus
30/03/18 Margareta
lany poniedziałek

Moje dzieci uwielbiają Lany Poniedziałek, szanse aby się wyspać są po prostu zerowe. Przeważnie jestem wykończona przegotowaniami, tym przedświątecznym urwaniem głowy, więc poranek w łóżku to jest to o czym po prostu marzę. Marzenia ściętej głowy. Od lat jest tak samo, jestem budzona strumieniem wody, od kilku świąt szczęśliwie ciepłej. Zawsze sobie obiecuję, że  w tym roku będę pierwsza, nawet zakupiłam odpowiedni sprzęt, w postaci solidnego pistoletu maszynowego na wodę. W zeszłym roku udało mi się przyczaić z pistoletem pod kołdrą, ale okazało się że mój wypasiony sprzęt wymaga najpierw napompowania wody do zbiornika i zwykła plastikowa butelka z dziurkami w korku jest po prostu bardziej efektywna. Mam nadzieję, że tegoroczny świąteczny poniedziałek będzie słoneczny, będzie łatwiej suszyć pościel. Podłogi nie zamierzam nadmiernie pucować, zawsze tonie w wodzie i jest czyściuteńka.

A co symbolizuje to zalane łóżko i mieszkanie?

Polewanie wodą w wielkanocny poniedziałek ma długą tradycję. Mimo, że we współczesnych czasach stanowi już tylko element zabawy, w polskiej tradycji obecny jest ponad 600 lat. Śmigus-dyngus symbolizuje pozimowe oczyszczenie, radość z przebudzenia się wiosny i oznaki kwitnącej przyrody.

Dzisiejszy Śmigus-dyngus pierwotnie składał się z dwóch zupełnie oddzielnych obyczajów. Śmigus polegał na smaganiu gałązkami panien na wydaniu, co miało zapewnić im płodność i dobre zdrowie. Im więcej oblewających i smagających wokół dziewczyny, tym większe miała ona powodzenie.

Dyngus polegał natomiast na wykupieniu się od oblania wodą. W przypadku, gdy panna wolała wrócić sucha i nie smagana, mogła się od tych wyczynów wykupić tradycyjną pisanką lub innym rarytasem ze świątecznego stołu.

Może to będzie też dobry sposób na moich bliskich. Zdaję sobie sprawę, że przekupstwo jest czymś bardzo nagannym i absolutnie powinno się z nim walczyć,  ale może poranek w łóżku jest wart nagięcia kilku zasad?. Muszę sprawę przemyśleć i przegotować odpowiednią łapówkę.

Tymczasem zapraszam was do naszych kwiatów w kompozycjach wiosennych i flower boxów. Uwielbiam żywe kwiaty, dlatego mój ogród zawsze kwitnie, jest kolorowy i wesoły. Nie znoszę natomiast umierających kwiatów, opadających płatków i  tego dziwnego zapachu, który unosi się wokół więdnącego bukietu, dlatego we wnętrzach preferuję sztuczne rośliny, kompozycje, które mogą stać w ciemnym zakamarku i mogą ożywić  każde miejsce. Obecnie dostępne rośliny zachwycają naturalnością i można cieszyć się nimi długi czas.

Pozdrawiam Was z z mojej kwitnącej pracowni

Margareta

Comments (0)

Dodaj komentarz

0

Your Cart